Written by 08:35 Technologie, Trendy

Zabawa z czasem

Mariusz J. Figurski/IMGW-PIB, Centrum Modelowania Meteorologicznego

F. Djim Loic on Unsplash.

Parlament Europejski w marcu 2019 roku, na podstawie wyników internetowej ankiety, zatwierdził plan zniesienia zmiany czasu w państwach członkowskich Unii Europejskiej. Miało się to stać w 2021 roku, jednak Rada UE opóźnia działania w tej sprawie. Oznacza to, że najbliższe przesunięcie wskazówek zegarek nie będzie ostatnim, ponieważ na wiosnę 2022 roku wrócimy do czasu letniego. Czy coroczna zmian czasu przynosi nam jakieś korzyści? I kiedy po raz pierwszy zdecydowano się na ten ruch oraz dlaczego?

Powszechne uzasadnienie zmian czasu jest następujące. W okresie lata przesuwamy wskazówki zegarków do przodu, aby maksymalnie wykorzystać „długi” i „jasny” dzień. Z kolei zimą cofamy zegarki o godzinę, aby przesunąć godziny wieczorne na wcześniejsze względem ruchu Słońca po nieboskłonie. Jednak historyczne dzieje „zabaw z czasem” są bardziej zawiłe.

Pierwszą koncepcję zmiany czasu opracował na początku XX wieku George Wernon Hudson, nowozelandzki astronom. Pomysł zrodził się z jego pasji do gry w golfa. Pole na którym ćwiczył uderzenia zamykano kilka godzin przed tym, jak Hudson kończył pracę. Nowozelandczyk zaproponował, aby latem przesuwać wskazówki zegarów o dwie godziny i złożył w 1908 roku na ręce jednego z członków parlamentu stosowną regulację prawną. Pomysł Hudsona trafił do kosza.

Krajem, który jako pierwszy wprowadził zmianę czasu na letni były Austro-Węgry. W 1916 roku weszły tam w życie stosowne przepisy, które tłumaczono chęcią ograniczenia konsumpcji węgla, surowca potrzebnego dla przemysłu zbrojeniowego w obliczu toczącej się I wojny światowej. Pomysł podchwyciły inne kraje i podobne rozwiązania wprowadziła jeszcze tego samego roku Wielka Brytania, a następnie Rosja (1917) i Stany Zjednoczone (1918). W kolejnych dziesięcioleciach zmiana czasu upowszechniła się na całym świecie.

Rozwiązanie to przeżywało szczególny „boom” w latach 70. XX wieku w czasie kryzysu energetycznego. Przesunięcie zegara o godzinę do przodu w okresie letnim — a więc kiedy dzień jest dłuższy — pozwalało na znaczne oszczędności (nawet do 4%) zużycia energii do oświetlania wielkich hal produkcyjnych czy zakładów, w których funkcjonował ośmiogodzinny dzień pracy.

Obecne systemy i struktura zatrudnienia są całkowicie odmienne. Pracujemy w różnych porach doby, także w nocy, czyli zmiany czasu przestają być zasadne. Do tego dodać należy dodać coraz powszechniejsze wykorzystanie źródeł odnawialnych. Według badań, które zostały wykonane na zlecenie Departamentu Energii USA, czas letni zmniejsza roczne zużycie prądu w Stanach Zjednoczonych tylko o około 0,03%. Z kolei naukowcy z Uniwersytetu w Pradze oszacowali na podstawie danych z całego świata, że globalna oszczędność prądu z tytułu zmiany czasu kształtuje się na poziomie 0,34%. W 2000 roku, gdy część Australii przyjęła zmianę czasu nie zarejestrowano tam oczekiwanego zmniejszenia zużycia energii, natomiast poranne zapotrzebowanie na prąd wzrosło. 6 lat później podobne przepisy wprowadzono w zachodniej części Australii i tam również nie zaobserwowano zmniejszenia zużycia energii. Co więcej, w gorące dni zapotrzebowanie na prąd wzrosło.

Przytoczone przypadki wskazują, że oszczędności prądu z tytułu zmiany czasu są znikome i nie powinny być obecnie brane jako argument przemawiający za utrzymaniem tych zasad. Oczywiście może doszukiwać się innych pozytywnych argumentów, np. zmniejszenie liczby wypadków drogowych (podobno kierowcy rzadziej jeżdżą po ciemku), jednak w mojej ocenie są one drugorzędne i trudne do oszacowania.

Amerykańska reklama zmiany czasu z 1918 roku.
Amerykańska reklama zmiany czasu z 1918 roku.

A co z negatywnymi skutkami wiosennej i jesiennej zmiany czasu? Na ten problem również należy popatrzeć globalnie. Dotychczasowe analizy pokazują szereg negatywnych skutków w komunikacji i telekomunikacji, ale najważniejsze są aspekty ekonomiczne: aktualizacja systemów w przedsiębiorstwach, problemy z bankowością spowodowane modernizacją systemów informatycznych oraz straty na giełdach w dniach następujących po przesunięciu wskazówek. Innym przykładem są negatywne skutki zmiany czasu na organizm człowieka, w tym zaburzenie cyklu okołodobowego, co objawia się sennością, obniżoną koncentracją, stanami depresji i zwiększoną agresją. Badania naukowe pokazują, że utracona godzina snu może mieć też wpływ na większą liczbę wypadków samochodowych, ryzyko wystąpienia zawału serca i udaru niedokrwiennego. Generalnie zmiany czasu dotykają głównie osoby mające problemy ze snem lub mają zaburzony rytm okołodobowy, ponieważ dostosowanie wewnętrznego zegara biologicznego człowieka może trwać nawet kilka dni. Z kolei w systemach komputerowych ponoszone są dodatkowe koszty oprogramowania i dodawania wyjątków do oprogramowania, stron internetowych, silników bazodanowych itp.

Czy zmiana czasu jest potrzebna? Wobec przedstawionych argumentów za i przeciw takiemu rozwiązaniu, sumaryczny efekt zmiany czasu na letni lub zimowy jest raczej negatywny, co zauważają zarówno naukowcy, jak i politycy. Osobiście uważam, że po zniesieniu tego obowiązku życie ludzi nie zmieniłoby się ani na lepsze, ani na gorsze. Jednak obserwując coroczne zamieszanie powodowane przez zmianę czasu, rezygnację z tego sztucznego rozwiązania chyba wszyscy przyjęliby z dużą ulgą.


W Polsce zmiana czasu jest regulowana rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów, zgodnie z którym wskazówki zegara przestawiamy dwukrotnie – w ostatnią niedzielę października i ostatnią niedzielę marca. Zapisy te są z godne z dyrektywą 2000/84/WE Unii Europejskiej, która mówi, że w krajach członkowskich wspólnoty czas letni kończy się o godzinie 1 czasu uniwersalnego, w ostatnią niedzielę października. To oznacza, że w Polsce w najbliższą niedzielę o godzinie 3.00 przejdziemy na czas zimowy, przesuwając nasze czasomierze na godzinę 2.00.

Zdjęcie główne: Djim Loic | Unsplash

(Visited 479 times, 1 visits today)
Close